Przechodząc obok pokoju dla pracowników mogłem usłyszeć piosenkę ze znanej kreskówki, tęgi facet siedział z nogami na biurku i jadł pączka, do paska (który ledwno trzymał spodnie na jego tyłku) przyczepiony miał nienaładowany pistolet i palarizator (trzeba zaznaczyć, że model, który nie powaliłby nawet mrówki, bardziej groźny był dla tego kto go używał).
Pokręciłem głową tylko i wszedłem w pierwsze lepsze drzwi, znałem tutaj każdy zakamarek więc specjalnie nie bładziłem. Po cichu domknąłem szklaną pokrywę i ukryłem się za blatem. Wzrokiem otaksowałem pomieszczenie. Szczęście mi dzisiaj chyba sprzyjało, bo były w nim tylko dwie osoby. Kobieta i mężczyzna pochylający się nad mikroskopem i w obleśnie przesłodzony sposób dotykający swoich dłoni, co jest z tym kutasem nie tak? Przecież laska w kitlu i seks na blacie w laboratorium jest niezwykle pociągający. Zwłaszcza, gdyby pod białym strojem była sama wściekle czerwona, koronkowa bielizna. Oblizałem usta wyobrażając sobie w takim wydaniu Rachel. To chyba jedyny plus bycia tutaj. Wstałem na nogi i obeszłem parę od tyłu przyciągając za szyję do siebie dziewczynę. Zatkałem jej usta przez co szamotała się, ale gdy tylko poczuła zimny metal przy skórze od razu
przestała.
- Rób co ci każę,a nic jej się nie stanie. - warknąłem w stronę przerażonego faceta. Co za palant i tchórz. Kątem oka widziałem jak szuka pod stołem przycisku zawiadamiającego ochronę. Nacisnął go kilka razy niezbyt dyskretnie, a kiedy nic się nie stało pobielał.
- Nie ładnie. - pokiwałem palcem i nosem przesunąłem po profilu blondynki. - Taka piękna. - zajrzałem w jej odslonięty dekold, mimo, że mnie nie interesował. Chciałem, by wiedział, że moich słów się nie lekceważy, więc wyciągnąłem nóż. Ostrze naparło na jej plecy powodując palpitacje serca a potem jak gdyby nigdy nic wbiło się w przedramię. Cichy krzyk wypełnił pomieszczenie słumiony przez moją dłoń, a materiał zabarwił się na kolor szkarłatu. Brunet wyrwał się, ale zatrzymałem go jednym ruchem ręki,
- Powoli podejdź do mnie i z przedniej kieszeni kurtki wyciągnij plastikową torebkę. W środku znajdziesz niedopałek papierosa, zbadaj znajdujący się na nim kod DNA tak, żebym wiedział do kogo należał. Nie.obchodzi.mnie,jak.to.zrobisz. - ostatnie słowa wycedziłem przez zęby. - Masz 30 min, inaczej mam fajną zabawę, w którą mogę się pobawić z twoją dziwką.
Widziałem łzy w oczach tej dziewczyny, zaciskała zęby z bólu. Wciągnąłem ją do kantorka rzucając na ziemię razem z jedną chusteczką, którą od razu przyjeła, potem ją zamknąłem. Musiałem przypilnować tego fagasa by nic nie robił, inaczej będziemy mieli tutaj masakrę, a oni będą jej głównymi uczestnikami.
*
Brunet pochylał się nad komputerem i drżącymi rękami stukał coś szybko na klawiaturze, zostało mu jeszcze dokładnie 25 min a ja nie zamierzałem czekać. Wiadomo, że Bóg wie czego nie zrobi, ale chciałem miec ogólny zarys, pewność, że da się z tego pierdolonego niedopałka coś odczytać. Wystarczy mi tylko jeden trop, mała wskazówka. Mógłbym siedzieć całą noc tutaj i zrobię to jeśli trzeba. Bo tu już nie chodzi tylko o moje życie i o to jak bardzo zapierdolę, jeśli nie znajdę Todd. Chodziłem w tę i z powrotem wyłamując palce i obracając na wskazującym za spust, broń. Trzymałem ją tak pewnie, że dla chłopaka, który zerkał co chwila na mnie to było coś wariackiego. Nie miałem zamiaru robić tu nie wiadomo jakiej rzeźi, chodziło o wzbudzenie w nich strachu, powiedzmy sobie szczerze, kto by po nich sprzątał? Wystarczy mi ta mała strużka krwi na podłodze. Miałem już powoli dosyć, kobieta w kantorku płakała dosyć głośno, gniew się we mnie kumulował tak, że miałem ochotę do niej podejść i jednym szybkim uderzeniem uciszyć na jakiś czas.

- Każ jej przestać, albo ją uduszę. - warknąłem rzucając niemiłe spojrzenie, dobrze wiem jak to jest czuć je na sobie. W dzieciństwie doświadczyłem tego wiele razy, za każdym wychodziłem z podbitym okiem, albo wybitym barkiem. Nie mówiąc już od nadszarpniętym uchu i rozciętej wardze. Nigdy tak naprawę nie było normalnie, ja nie byłem normalnym dzieckiem, więc niech on nie patrzy na mnie jak na szaleńca, bo jeszcze nie przybrałem swojej prawdziwej maski. Zaraz jak stąd wyjdę, muszę iść na siłownie, napić się, albo nakopać komuś do dupy. To jedyny sposób.
Westchnąłem, kiedy wreszcie blondynka się uciszyła. Posłuchała swojego kolegi, jak mniemam Teda i bardzo dobrze. Z chwilą wybicia 32 min zgarbiona postać się wyprostowała.
- Zrobiłem wszystko co się dało, wyniki będą za 12 godzin. Komputer musi przeszukać bazę danych i zbadać próbkę. - urywany szept wyszedł z jego ust. Co za pedzio.. - Mogę zacząć to robić, chodźby zaraz, ale proszę wypuść moją dziewczynę. - zaśmiałem się, no jasne, że chce żebym ją wypuścił.
Mimo wszystkiego skinąłem głową, a on szybko znalazł się przy drzwiach, porwał w objęcia Caitlin i zaczął gorączkowo szeptać jej imię. Przewróciłem oczami, bo serio? Robią to tylko po czymś takim? To co by było, gdyby kurwa ktoś porwał tą małą głupiutką dziwkę, bił ją, robił zdjęcia i chciał złamać psychicznie by potem wykorzystać do zdobycia pierdolonej forsy i zostawić jako wrak człowieka albo jego marną podróbkę ja się pytam. Nie wytrzymałem, popchnąłem ją i za łokieć rzuciłem o stół.
- Do roboty. - krzyknąłem, przełykając gule w gardle. Oboje zajęli się pracą, co chwilę na siebie spoglądając.

Chodziłem koło nich jak sęp. W pewnym momencie chwyciłem za tyłek dziewczyny i ostrożnie przejechałem po nim palcami, zamarła ale nie powstrzymała mnie.
Albo jej facet nie umie o nią zadbać, albo zapowiada się długa noc.
_______________________________________________________________________________
No hejka hej! Mamy nowy rozdział, pisany w przerwach nauki do sprawdzianu z ang, miałyśmy się podzielić nim z Talą na pół, ale niestety z powodów osobistych nie mogła go napisać, więc ja wymęczyłam cos takiego i lecę szybko z powrotem do książek.
Tala mówiła coś o tym,że napisze wam dłuższy na niedzielę, ale równie dobrze może on pojawić się w poniedziałek, tylko tak jak mówię nieco dłuższy z czego chyba jakoś specjalnie nie będziecie rozpaczać nie?
Piszcie jak się wam podoba, UWAGA TERAZ ROZDZIAŁY TYLKO PISANE Z PERSPEKTYWY ZAYNA, więc będzie się działo.
Mam nadzieję, że znowu tak ślicznie i licznie się wypowiecie. Za wszystkie komentarze BARDZO dziękujemy :*
Olek :)
Najlepszy rozdział wszech czasów! Mam nadzieje ze cos ciekawego zrobi z ta asystentka!
OdpowiedzUsuńJest świetny kiedy bedzie kolejny
OdpowiedzUsuńTe rozdzialy tak cholernie trzymaja w napieciu ! Niesamowite po prostu. Czekam niecierpliwie na nastepny :) x
OdpowiedzUsuńZayn czy ty zawsze musisz myśleć o jednym? Nie wyrzyt skurwiel:)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :)
Świetny jak zawsze ;)
OdpowiedzUsuńUuu.. niezle sie zapowiada
OdpowiedzUsuńahh ten Zayn ... super rozdział jak zawsze :* Olls :***
OdpowiedzUsuńUuuu nieźle niech szybko ją znajdą tylko całą i zdrową !!! Czekam na next :-)
OdpowiedzUsuńUbustwiam :*
OdpowiedzUsuńCo za niewyżyty /niewyrzyty XDDDDD siurak. Cudowny rozdział! Czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuńŚwietny :*
OdpowiedzUsuńJa wiem, ze on tęskni za Rachel ale no niech nie tyka innej!
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny ;)
Rozdział boski! Z niecierpliwością czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuńBuziaki xx
Jak zawsze cudowny:) rozdzial czekam na kolejny :D
OdpowiedzUsuń