poniedziałek, 31 sierpnia 2015

09| Wspomnienia

Rozłączyła się, a ja kurwa czułem się jak na haju, czemu to zrobiła? Mimo szalejącego wewnątrz mnie huraganu, kazałem Horanowi zlokalizować komórkę, z której dzwoniła. Jednak już po paru sekundach wiedziałem, że sprytnie pozbyła się karty. Czemu nie chciała byśmy wiedzieli gdzie jest? Uderzyłem w ścianę, zaskakując sam siebie, inni mogli myśleć, że to z powodu spierdolenia sprawy po całości, ale jest coś innego. Zupełnie innego. Jak mogła mi powiedzieć, że mnie kocha, kiedy nie zrobiłem niczego w tym kierunku by tak się stało? Nie chciałem tego uczucia, boję się go odkąd bliskie mi osoby z dnia na dzień postanowiły mnie zostawić. Jak może wywracać mój świat do góry nogami, kiedy nie dałem jej nawet pieprzonego zaproszenia, żeby do niego weszła. Nie jestem w stanie kiwnąć palcem bez myślenia o sposobie  w jakim układają się jej usta by wypowiedzieć słowa rujnujące wszystko.

Uświadamiam sobie, że tak naprawdę, jest dla mnie ważna, nie wiem czy mogę odpowiedzieć jej tym samym, ale niewątpliwie czuję coś, co ściąga mnie w  dół, sprawia że świruję gdy jestem blisko niej. Troszczę się o nią bardziej niż powinienem, miewam sny, myślę o ucieczce dla nas (czego nigdy nie powinienem przyznać) i po prostu uwielbiam seks z nią jak z żadną inną kobietą, z którą spałem. Jest idealna, jej ciało jest. Kurwa!

Uciekam przed spojrzeniami wszystkich, zanim zaczną pytać o cokolwiek, naprawdę jednak nie martwię się nimi, ale wiem, że Niall coś zauważył. I wiem, że wiedział to dużo wcześniej. Wpadam do pokoju, gdzie ostatni raz była, zwijam się w kłębek na pomiętej pościeli i zastanawiam się co do kurwy robię? Potrzebuje siłowni i papierosa i od razu wypadam z sypialni. Chwytając kurtkę widzę zaniepokojone spojrzenia, ale mało obchodzi mnie teraz ktokolwiek czy cokolwiek. Nie widzę konturów, kiedy mknę samochodem. Klnę, bo omal nie wpadłem pod ciężarówkę, gdy przejechałem na czerwonym, ale nic nie poradzę na to, że czuje się jak dziecko w wielkim mieście, rzucony na głęboką wodę bez umiejętności pływania. 

Warczę, gdy nie mogę wejść na sale w stronę worka treningowego, bo jakaś laska ze słabym tyłkiem dopytuje o karnet i zniżkę stałego klienta. Zdenerwowany mijam zaskoczone kobiety i bez przebierania się czy ubierania rękawic wale w ciemną skórę. Worek kręci się we wszystkie strony, ktoś odciąga mnie od niego, więc niechętnie opadam na ziemię i obcieram pot z czoła. 

-Porozmawiajmy.
-Skąd ty tu?- nie kończę, bo to pytanie nie ma najmniejszego sensu, wiem jak się tu dostał. Mogę nawet zgadywać, który samochód wziął. - Powiedziała, że mnie kocha Niall.. kurwa jestem żałosny.
-Co? O czym ty mówisz? -zaskoczenie i szok maluję się na jego twarzy, najpierw mruga gwałtownie a potem spuszcza głowę. 

-Co jest?- podnoszę się gwałtownie i łapię go za koszulkę zanim zdążę dokładnie pomyśleć o tym co robię. Ściskam materiał i widzę zdezorientowany wyraz twarzy kumpla. Czemu nie zauważyłem tego wcześniej? To całe pomaganie i bronienie, kurwa ona się mu podoba! A ja zupełnie, totalnie mam coś przeciwko. Rzucam nim o ziemię i przyciskam kolanem. Przez moje żyły przepływa gniew i zdaje się. że zaraz wybuchnę, chce coś powiedzieć, kiedy uderzam jego twarz... a potem wycofuję się pod ścianę i mam ochotę krzyczeć. 
- Zayn to nie tak jak myślisz! - podnosi ręce do góry i ociera zranioną wargę z krwi. - To tylko moja przyjaciółka, kocham ją ale jak siostrę,za to ty chyba w nieco inny sposób. 
- O czym ty mówisz?
- Gdyby tak nie było, nie rzucił byś się na mnie.- mówi i zaczyna się śmiać, tak znajomo, tak miło, że mam ochotę przewrócić oczami i robię to, a potem odpycham go od siebie, gdy siada koło mnie.
 - Nikomu nie powiem, chyba, że znowu mi coś uszkodzisz. - grozi, a ja wiem, że mój sekret jest u niego bezpieczny. Mój sekret, moja Rachel.
- Wiesz... Nigdy nie podejrzewałbym Ciebie o coś takiego. - spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem.
- Naprawdę? Ja nigdy nie znałem słowa miłość... Stary, co ja mam teraz zrobić? - złapałem moją twarz w dłonie.
- Cóż, to wszystko zależy od twoich uczuć. Wiem, że nigdy nie wyobrażałeś sobie tego, że jesteś w stanie się zakochać. To jest jak uderzający piorun... Nie wiesz kiedy i jak, ale zdajesz sobie sprawę, że jest to coś mocnego. Patrzysz na tę osobę i chcesz poznać każdy cal jej osobowości i ciała. Nie dbasz o konsekwencje. Nie spierdol tego, Zayn. Uwierz mi, że w całym twoim pieprzonym życiu nie spotkasz kogoś takiego jak ona.

Mówił prawdę. Laski do których przywykłem były albo nad wyraz nachalne i cóż... sztuczne, albo były mega niewinne i nie dały się nawet dotknąć, więc ten czas, który musiałbym poświęcić, aby dobrać się do ich majtek byłby zdecydowanie za długi. Rachel była mieszanką wszystkiego. Potrafiła być niewinna, ale w ten bardzo podniecający mnie sposób, umiała też pokazać kto tu rządzi. Kiedy pierwszy raz ją spotkałem wiedziałem, że prędzej czy później wylądujemy w łóżku. Siła charakterów.
- Wiesz, że Styles zabije nas wszystkich jak się dowie? Nie mogę ryzykować. Nie mogę was w to mieszać...
- Nie wydaje ci się, że już jesteśmy w to zamieszani? Do niczego nas nie zmuszałeś, Zayn. Sami wybraliśmy sobie takie życie i szczerze? Odpowiada mi to. Mam 4 przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Dużo razem przeżyliśmy i jak czasami przypominam sobie nasze pierwsze akcje to nie wiem czy mam się śmiać, czy może płakać. Pamiętasz zamach na Lucasa? - zaśmiał się.

Tak, to była nasza pierwsza wspólna akcja. Mieliśmy zlikwidować jednego z tych niższych 'stopniem' gangsterów, bo jak to w tym biznesie bywa, był nam dłużny bardzo dużą ilość pieniędzy. Otóż my, totalnie niedoświadczeni zapomnieliśmy uwaga... broni! Było to totalnie nieodpowiedzialne z naszej strony, ale finał był taki, że i tak sobie poradziliśmy i to bez żadnych komplikacji. Wystarczyła dobra improwizacja oraz szybki ruch ręką, aby złamać ku kark.
- Tak, to było mocne. - śmiałem się z Horanem.
- Zbieramy się? Czy może chcesz jeszcze wyładować swoje emocje? - spytał wstając i otrzepując swoje spodnie.
- Możemy iść na piwo? - spytałem
- O nie, Zayn i prowadzić po alkoholu? - spytał z udawanym szokiem.
- Stary, jesteśmy gangsterami. Nie zachowujmy się jak cipy, błagam. - poklepałem go przyjacielsko po ramieniu i opuściliśmy budynek siłowni.
 W sumie od zawsze Horan był mi najbliższą osobą z ekipy, ufałem mu najbardziej.. Ale dzisiaj dopiero zobaczyłem, że serio dobry z niego kumpel. Wiem, że bardzo zależy mu na Rachel, ale ufam mu, że tak, jak sam to nazwał, czyli traktuje ją po prostu jak siostrę. Nic więcej. Nie uważałem go jako zagrożenie, ale nie moja wina, że jestem o nią tak kurewsko zazdrosny. Co jak ją znajdę? Co dalej? Teraz, po tym wszystkim nie wyobrażam sobie żyć jak dawniej. Kurwa, ktoś mnie kocha. Z jednej strony jest to uczucie po prostu zajebiste, ale z drugiej cholernie obce i nowe. Najgorsze jest to, że ja nie wiem czy ją kocham. Nie wiem jak wygląda to uczucie i jak się je okazuje. Rachel jest dla mnie najważniejsza i spokojnie mógłbym oddać za nią życie. W całym moim życiu nie spotkałem kogoś takiego, przysięgam. Jesteśmy do siebie tak bardzo podobni, że czasami mam wrażenie że to moja siostra. Łączy nas bardzo wiele. Na przykład oboje lubimy ostrą zabawę i nie mam na myśli tutaj strzelanin ani tego typu rzeczy. Jest niegrzeczna, co bardzo mi się w niej podoba. Pewnie rozmyślałbym o niej jeszcze bardzo długo, ale mój wewnętrzny monolog przerwał dźwięk stawianego kufla na barze.
- Zdrowie Rachel? - spytał Horan
Kiwnąłem głową i już po chwili zanurzyłem moje wargi w tym napoju stworzonym dla Bogów.
- Więc co zamierzasz zrobić?
- Szczerze? Nie wiem. Pierwszy raz w życiu naprawdę nie mam pojęcia co dalej.
- Co Rachel Ci w ogóle powiedziała? - spytał Niall
- Cóż, w sumie to nic wielkiego. Tylko, że uciekła i póki co jest bezpieczna, ale nie możemy jej teraz znaleźć. Musi odzyskać siły i obiecała mi, że wróci. Potem... sam wiesz co powiedziała mi potem.
Kiwnął głową ze zrozumieniem.
- Boisz się, że zwieje?
- Akurat to jest rzecz, której się najmniej boję. To nie jest ten typ. Skoro obiecała, dotrzyma słowa. Zresztą żadna laska nie wyjawi facetowi miłości, a później zwieje... Dobra, może są takie dziewczyny, ale nie ona. Rachel jest słowna jak nikt inny.
- O tak. Pamiętasz te wszystkie akcje które nam wyrządziła? Przez te dziewczynę mieliśmy bardzo dużo kłopotów, ale... było fajnie. Wreszcie jakaś dziewczyna dała ci popalić! - zaśmiał się, klepiąc mnie przyjacielsko po ramieniu.
Resztę wieczoru wspominaliśmy nasze wszystkie akcje. Od dłuższego czasu czułem się naprawdę odprężony. Wiem, że ten stan nie potrwa długo, ale chciałem chodź na chwilę nie myśleć o tym wszystkim. Chciałem odpocząć, ale moją głowę dalej zajmowała pewna sukowata laska, dla której jestem gotów zrobić wszystko.
___________________________________________________________________________
I mamy rozdział 9! Nie wierzę, że już jutro rozpoczęcie roku szkolnego... Te wakacje minęły mi bardzo szybko, za szybko.
Z okazji nadchodzącego roku szkolnego, minuta ciszy... [*]
Natalia

8 komentarzy:

  1. Boski rozdział ❤ czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo! *o* czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo! *o* czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo! *o* czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Super *-* zobaczyłam notke i od razu skomentowac musiałam :* chociaz nie komentuje wgl to wiedzcie ze ja czytam :) a no i przepraszam że z anonima ale zapomniałam hasła na konto ;/ /G

    OdpowiedzUsuń
  6. łał świetny oby tak dalej :*:*:*:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń