Stałam na moście w miasteczku oddalonym od Londynu o jakieś 100 km i patrzyłam na spokojną taflę wody. Byłam na razie na etapie akceptowania swojego ciała na nowo i skupianiu się na wszystkim tylko nie na tym oblechu, który zostawił mi wyraźne pamiątki na plecach. Czerwone pręgi nie bolały już tak bardzo, goiły się, ale wciąż przypominały. Przez pierwsze kilka dni było naprawdę źle, ale teraz byłam gotowa wrócić do gry z dobrze obmyślonym planem i asem, który mam nadzieję pomoże mi wygrać tę nieustającą walkę. Chce już wszystko zakończyć, mieć pewność, że to co było mojego ojca jest w moim posiadaniu, a zemsta jest tak okrutna, że przewyższa śmierć rodziców o milion razy.Pragnę tego.
Wiatr owiewa moje ciało kiedy myślę, nas zadzwonieniem do Zayna, ale trochę boję się z nim teraz rozmawiać. Nie wiem jak zareagował na moje wyznanie,sama nawet nie do końca zarejestrowałam kiedy te słowa opósciły moje usta. Wiem tylko, że kiedy byłam przetrzymywana jedynym dla, którego chciałam się uwolnić był Zayn. Został mi tylko on i tak naprawdę dzięki temu doszłam do takich a nie innych wniosków. Wiem, że on nie bawi się w związki, sama byłam tylko w jednym, z chłopakiem, który zdradził mnie po pół roku, ale byłam wtedy jeszcze młoda i gówno wiedziałam o czymś co określało się byciem ze sobą. Pamiętam jak dziś mój powrót po omacku do domu, kiedy łzy zdobiły moją twarz, To było jakieś 3 lata temu. Nosiłam różowe sweterki i zaplatałam włosy, a w domu czekał na mnie tata z obiadem i ciepłym ramieniem, w które mogłam się wtulić.
Wkładam inną kartę do telefonu Luke'a i wpisują ciąg cyfr, chcę usłyszeć ten głos by wrócić znad krawędzi, planuję coś czego nie da się wykonać, chcę porozmawiać, godzinami leżeć na łóżku i wymieniać się informacjami z Malikiem.
-Halo? - słyszę zachrypnięty głos, moje serce przyśpiesza, nie jestem w stanie wydobyć z siebie słowa. - Rachel? Kochanie? - odzywa się łagodnie, mam zawał kiedy nazywa mnie pieszcztliwie.
-Odezwij się kurwa albo dostanę pierdolca. - mruczy gniewnie, a ja wiem, że chodzi po pokoju i przeczesuje włosy, przewracam oczami.
-Skąd wiesz, że to ja?
-Tylko ty tak dyszysz do telefonu jakbyś brała udział w zbiorowej orgii. - Co? On właśnie tego nie powiedział. Śmieje się w duchu, bo w jednej chwili czuję obrzydzenie i niesamowite rozczulenie na jego słowa.Co ze mną jest nie tak?
-Oh.. - wzdycham i słyszę jak wciąga powietrze, - Wiesz, dzisiaj jest trochę zimno, a ja wyszłam się przewietrzyć. - W moim głosie nie ma ani nuty ostrości, brzmię tak żałośnie i złamanie, że chłopak automatycznie ulega mojemu stanowi, wie, że coś jest nie tak. Boże? Czemu nie zauważyłam tego wcześniej?
-Brzmisz inaczej, wszystko okej? -Martwi się?
-Tak, po prostu dochodzę do siebie, to dziwne być znowu słabą i zniszczoną dziewczynką. Jestemtak samo zagubiona jak na początku wiesz? - Po co ja mu to mówię?! Głupia.
-Opowiesz mi wszystko?
Nie wiem czemu ale zaczynam mówić mu o wszystkim, opowiadam o dniu kiedy wyszłam z bibliorteki i zastałam martwego dnia, do tego co przeżywałam będąc w zamknięciu. Ulżyło mi, nie byłam już zagadką ale nie przeszkadzało mi to, to było dobre i potrzebowałam tego tak myślę.
-Mogę pogadać z Niallem? Daj mnie na głośnik, chce wam coś powiedzieć. - poczekałam chwilę, w słuchawce było słychać szmery a potem entuzjastyczny jeden ton i dzwięki szamotaniny.
-No daj mi z nią porozmawiać, też chcę ją chwile mieć dla siebie. Boże Malik nie w ten sposób, ogarnij się cymbale. Ej bo cię pobiję. - nie mogłam się nie śmiać z nich, to było takie kochane, blondyn taki był.
- Hej słonecz.. Ała! Malik! - tak krzyknął, że musiałam odsunąć telefon od ucha.
- Cześć złamasie- śmiałam się, ja naprawdę się śmiałam. -Dobra ogarnijcie się, mam sprawę, wrócę jak wszystko ogarne, narazie jestem w połowie wszytskiego, ale musze wiedzieć, że mi pomożecie.
-W?
-Muszę dostać się do Stylesa i go zabić. Wiem, że to wasz kumpel czy coś, ale musze to zrobić i albo mi pomożecie albo nigdy się już nie zobaczymy.
Trudno mi było to mówić, ale w końcu kiedy nie okazujesz słabości wygrywasz, a ja mimo ostatnich wydarzeń zachowam swój charakter i wygram. Bo Rachel Todd nigdy nie przegrywa, April może, ale nie Rachel.
Nigdy.
_________________________________________________________________________________
Mamy kolejny, krotki, ale napisze coś jutro i wstawię wam w poniedziałek, może wtorek nie wiem w każdym razie już nie długo. Trzymajcie się, kochamy was
Piszcie jak się podoba.
Olek x
piątek, 25 września 2015
poniedziałek, 21 września 2015
Nowy rozdział :)
Postaram się napisać coś dzisiaj trochę i jutro i może wstawię w okolicach czwartku/piątku ewentualnie weekendu. Przepraszam, że musicie tyle czekać, ale poważnie się zastanawiałyśmy nad zawieszeniem, z Talą nie mam tak naprawdę kontaktu od kilku dni więc jest ciężko, nie chcę pisać sama ale narazie chyba będę tak musiała. Zobaczymy :)
Piszcie czy ktoś tu jest i wgl warto cośkolwiek zaczynać (mam nadzieję, że nie pouciekaliście)
Olek x
Piszcie czy ktoś tu jest i wgl warto cośkolwiek zaczynać (mam nadzieję, że nie pouciekaliście)
Olek x
niedziela, 6 września 2015
Notka
Hej, wiec nie będę pisać dlaczego rozdział sie nie pojawił, bo nawet nie mam poczucia winy i tego ze powinnam/śmy sie tłumaczyć. Jest nam przykro, ze wykazujecie tak małe zainteresowanie tym co tworzymy, zwlaszcza ze taka akcja nie jest po raz pierwszy. Mimo to teraz przechodzicie same siebie, wiemy ze nie dodawalysmy regularnie rozdzialow, ale z każdym rokiem jest coraz trudniej. 1 liceum ssie juz teraz ale chcemy to dokończyć dla was, szkoda ze prawie nikogo tu nie ma. Bylysmy przyzwyczajone do czegoś innego, teraz jesyemy po prostu zawiedzione. Zastanówcie się, czy jesteście wobec nas fair, bo kiedy widzimy dwa dni po dodaniu rozdziału 2 komentarze, to pisać się nie chce :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)