W Menchesterze byłam na godzinę 22 i od momentu przekroczenia granicy poczułam się inaczej. Fakt, że nikt mnie nie śledził przez całą drogę był jak lizak dla dziecka pragnącego słodyczy i w ogóle nie równa się z uczuciem gdy dotarłam na miejsce. Mimo, że nie jest to mój rodzinny dom to w głowie zaświtała mi absurdalna myśl.
Dom twój tam gdzie rodzina twoja. A teraz moją rodziną był Niall, Zayn i reszta zbuntowanych, niegrzecznych chłopców niosących za sobą ból, tęsknotę, żal i morze trupów. Nic jednak na to nie poradzę, jestem teraz częścią tej potworniej mieszanki. Nie przez tatę, z własnego wyboru.
Myślę, że on wiedział. Wiedział, że jestem jak on i choć nieświadomie podążę jego drogą, nawet jeśli przez pewien czas będę mieć pretensje do niego, to nic nie zmieni, bo to ja i mój temperament tego chcą.
Charakteryzacja nie była trudna, więc gdy tylko podjechałam pod supermarket bardziej poszarpałam swoje ubrania i rozmazałam trochę sztucznej krwi na ranach utworzonych wcześniej.
Porzuciłam samochód, elegancko go zamykając, za kilka lat, gdy nikt się po niego nie zgłosi, stanie się antykiem. Może lub nie wrócę po niego, bo ma historie ale raczej tak się nie stanie.
Zabrałam ze sobą moje rzeczy, nie ma ich dużo, zwykły plecak z rzeczami kupionymi kilka dni wcześniej w sklepie, który i tak muszę porzucić gdzieś obok mieszkania.
Nie mogłam tak po prostu wrócić i zapukać do drzwi więc zdecydowałam, że podłożę się chłopakom.
Zayn miał znaleźć przy pomocy Liama fałszywy trop i mieli go sprawdzić. Dostałam wiadomość, że wyjeżdżają z mieszkania więc ukryłam bagaż w parku w zaroślach i kilka razy w szybkim tempie okrążyłam skwer. Chciałam nadać swojemu oddechowi szybkiego tępa, mimo, że za chwilę i tak przemierzę kilka przecznic.
Gdy wiedziałam, że zdążę na czas zaczęłam szybki marsz zmieniając go w trucht a potem w bieg, ręce trzęsły mi się z podniecenia i adrenaliny a także z stanu, w który wprowadziłam swoje ciało.
Dodałam do tego oszalały wzrok i poburzone włosy i śmiało można by pokusić się o stwierdzenie, że uciekłam ze szpitala psychiatrycznego.
Gdy dotarłam do końca drogi, nie zawahałam się, wybiegłam na ulicę słysząc pisk. Obiłam się o maskę auta. Dobrze znałam ten samochód. Mimo wielkiej chęci zatrzymania się omiotłam go tylko spojrzeniem i pobiegłam dalej. Schowałam się za rogiem i zwinęłam w kłębek. Po chwili usłyszałam kroki.
- O mój boże Rachel. - Niall pochwycił mnie w ramiona. Wtulił twarz w moje włosy i cicho wyszeptał, że jestem niesamowita. Uśmiechnęłam się lekko, na krótko by po chwili go odepchnąć i odegrać rolę do końca.
-Nie dotykaj. - warknęłam, posyłając mu zirytowane spojrzenie. - Nie podchodźcie! - krzyczałam zanurzając dłonie we włosach. Moja postawa była pochylona, trzymałam się za bok, prawdopodobnie miałam uszkodzone żebro no i dalej bolała mnie zaklinowana noga.
Nie dałam się dotknąć nikomu przez 15 min dopóki Niall jednym zdecydowanym ruchem przytrzymał moje ręce. Wyrywałam się, ale byłam już zmęczona. Pozwoliłam się wprowadzić do pojazdu. Usiadłam z tyłu. Wraz ze mną był tylko Horan. Louis i Liam od razu mieli wyruszyć w drogę, więc czekali na samochód.
Mimo to chciałam tylko jednego. Zayn przybiegł tak szybko jak tylko się uspokoiłam. Był już w Land Roverze i teraz spoglądał na mnie niepewnie.
Tyle czasu marzyłam o jego ciepłych tęczówkach, zawadiackim uśmiechu i ustach, ciepłych i miękkich, o jego dużych dłoniach trzymających mnie ciasno przy sobie więc nawet nie zorientowałam się kiedy to się działo.
Dopadł do mnie i docisnął mnie do siedzenia przez co syknęłam. Zatopiłam palce w jego miękkich puklach i zaczęłam namiętnie całować. Całą sobą.
Widziałam jak blondyn z przodu przewraca oczami i cicho się śmieje pod nosem więc kopnęłam jego siedzenie nie przerywając pocałunku. Jego głowa uderzyła w sufit ale to go nie powstrzymało.
Prychnęłam pod nosem a Zayn uśmiechnął się poprzez pocałunek, uwielbiam te jego małe rzeczy przez które nie wie ale jest bardzo uroczy.
Od kiedy stałam się taka ckliwa?
Przyparłam go bardziej do fotela i usiadłam na nim okrakiem.
- Znajdzie sobie pokój.
-Zamknij się Horan. - jakim cudem w tym samym czasie to wyszło z naszych ust? To przerażające.
- Nie zapominajcie, że jestem tym który was kryje i wam kibicuje. To było dobre. No wiecie jak darmowe porno mimo, że mam też na myśli twoje przedstawienie.
Zaczęłam się śmiać i z uznaniem pokiwałam głową. Zdecydowanie mi tego brakowało, więc gdy miałam okazje śmiałam się i żartowałam.
Byle by tylko odreagować i zapomnieć, przestać rozmawiać o trudnych sprawach jak ja i Zayn oraz Harry.
Dobrze myślicie, cholernie piekielny trójkąt.
______________________________________________________________________________
Krótko, ale chciałam coś napisać.
Nie mogłyśmy się z Talą dogadać co do rozdziału więc wkońcu go napisałam.
Powinnam dodawać coś zawsze kolo pon/wtorków.
Trzymajcie się cieplutko :*
Olek



